Nazywam się…
DOMINIKA TĘPIŃSKA
Odkąd sięgam pamięcią mój świat był połączeniem dwóch różnych światów – artystycznego i sportowego. Nic więc dziwnego w tym, że początkowo moja droga życiowa biegła dwoma torami. W jednej chwili biegałam za piłką i próbowałam trafić nią do kosza a w drugiej stałam już ze swoim pierwszym aparatem który dostałam jako prezent komunijny i próbowałam uchwycić to czego nie widzą inni. Ukochana Smiena jest z resztą ze mną do dziś.
I jak to w życiu bywa, prędzej czy później dochodzi się do rozwidlenia na którym musisz podjąć tą jedną decyzję – w którą stronę skręcić. Miłość do sportu nie zniknęła we mnie do dzisiaj, jednak w kluczowym momencie to dusza artysty zwyciężyła. Długo szukałam swojego małego miejsca: radio… fotografia… grafika… To właśnie obraz jako sztuka ekspresji pociągał mnie najbardziej i to niemu zawdzięczam to gdzie jestem.

